Nie będzie nas, będzie las…

100 mln drzew do 2017 roku

W lutym 2015 r. do Polski wpłynęło zaproszenie skierowane przez ogólnoświatową wirtualną szkołą Environmental Online – ENO z Finlandii, do udziału w kampanii sadzenia drzew: „100 mln drzew do 2017 r.”. ENO  działającą na rzecz zrównoważonego rozwoju, organizacja ta zrzesza 157 krajów. Kampania „100 mln drzew do 2017 r.” adresowana jest do dzieci, młodzieży i wolontariuszy. Do Nadleśnictwa Kaczory zgłosiły się w ramach wolontariatu: SPKiOAmatorska Grupa Sportowa Nordic Walking” Jeziorki – Aktywna Wieś” i Grupa Nordic Walking „Czarne Pantery” z Piły. Członkowie tych stowarzyszeń, 2 kwietnia 2016 r., wspólnie sadzili sosnę w Leśnictwie Garncarska Góra. Pracami kierował leśniczy Jacek Zawielak.


Przed obejrzeniem zdjęć pokazujących pracę, zachęcamy do lektury barwnego opisu „sadzenia lasu”, którego autorem jest Marek Kąckowski z Amatorskiej Grupa Sportowej Nordic Walking „Jeziorki – Aktywna Wieś.
W ostatnią sobotę, tj. 2 kwietnia 2016 roku, około 30 osób wzięło udział w sadzeniu lasu na terenie Nadleśnictwa Kaczory, na obszarze zarządzanym przez leśniczego Garncarskiej Góry – p. Jacka Zawielaka. […] A jak to się stało, że udało się zebrać tylu chętnych? Pomysł powstał w głowie członków Stowarzyszenie Przyjaciół Kaczor i Okolic. Zadzwonił do mnie jego przewodniczący, Pan Bogdan Lach, z zapytaniem, czy nie chcielibyśmy,  jako członkowie amatorskiej drużyny Nordic Walking ”Jeziorki – Aktywna Wieś”, przyłączyć się do innych osób chcących sadzić las. Dwa razy nam nie trzeba było mówić. Poszła propozycja na FB do wszystkich naszych członków oraz przyjaciół i sympatyków grupy. Odzew był natychmiastowy. Zgłosiło się 11 chętnych, w tym członkowie grupy „Czarne Pantery” z Piły. Zbiórka pod „Flanką” w Jeziorkach i, jak przystało na kijkarzy, szybkim, dynamicznym marszem dotarliśmy na miejsce w kilkanaście minut. Krótki instruktaż, kosztury i wiadra z sadzonkami w dłoń i do sadzenia marsz. Poszło jak z  przysłowiowego płatka. Kilka godzin pracy i efekt widoczny z daleka. Teraz pozostało  poczekać na deszcz i przyjęcie się posadzonych drzewek. Po zakończonej pracy zaprosiliśmy kijkarzy z Piły na małą ośmiokilometrową pętlę, pokazując im między innymi uroki tzw. „Finet” i jeziora Bobrowego. Po powrocie do miejsca startu koleżance solenizantce Grażynie złożyliśmy najserdeczniejsze życzenia, a w nagrodę spałaszowaliśmy dwie blachy smacznego i pachnącego ciasta. Morał z sobotniego spotkania jest dla nas taki: „Nie samymi kijkami się żyje”. Miło będzie poprowadzić za kilka lat kolejne pokolenie kijkarzy „naszym lasem”. I stwierdzenie jednej z naszych koleżanek, że „jeśli się chce chodzić po lesie, to trzeba go sobie zasadzić…”.